P
Pysznią się, lśniąc tysiącami skier i cieni, perląc brylantami, kamienie. Siejbą tęcz, gwiazdami, ogniem błyskawic, słońcem - zeszedł do świątyni, w królewskim odzieniu "sen Wschodu", mozaika. Przekrasne rozkrwawiły rubiny, nocy niebem spłynęły szafiry, szmaragd w zielne skwitł ogrody, Pożarami zachodów, łunami przedświtów zorzanych, złota soplami - nieśmiertelne okapły obrazy, niosąc przepych i tajnię, mieniąc się w wielkie misterium. Z krainy, gdzie toczą swe wody Eufrad i Tygrys, z Chaldei, Babilonii, Asyrii, dalej, z Egiptu, poprzez Fenicję, Persję, Kretę, słoneczną Helladę, Rawennę i Romę - szła wielka sztuka, mozaiska, biorąc zawiązek z polichromii, techniki emalierskiej oraz inkrustacji, by w klamrze tysiącleci wejść na Parnas monumentalnej, sugestywnej sztuki dekoracyjnej jaką jest mozaika. Przenosi ona widza swa finezją, pełnią tajemniczości w tęczową baśń złudzeń, oto mozaika - baśń "Tysiąca i jednej nocy", ziszczony sen Bizancjum, skrzący miliardem gwiazd.
Na szóstowiecze przypada największy rozkwit tej sztuki, w które] celują i niemają sobie równych stambułscy (konstantynopolitańscy) mozaicyści. Tutaj to odnosi ona triumf, będąc w dostojni cesarskiego ma]astatu, stając się zarazem sztuką dekoracyjną par excellence, budząc podziw i zachwyt - zwłaszcza jeśli chodzi o bizantyjską mozaikę. Monumentalna sztuka mozaikowa znajduje się w pośrodku, między malarstwem, a rzeźbą. Wymaga ona od mistrza-mozaicysty wrażliwości artystycznej i, przede wszystkim doskonałości rysunku oraz benedyktyńskiej pracy. Często on sam jest projektodawcą jak i zarazem wykonawcą swojego modelu. Wykwint przepychu, niesłychanego splendoru, wytworzenie się wyrafinowanego zmysłu estetycznego u starożytnych, zrozumienie i rozmiłowanie w pięknie. zrodziło ową sztukę, której plonem są zdobne wnętrza pałaców, a to: posadzki, ściany, plafony, kolumny; zeszła ona również i do katakumb, chrześcijańskich bazylik, a nawet wykładano nią pokoje okrętów. Dzisiaj spotykamy ją wszędzie, czy to w kościołach, zamkach, pałacach, na fasadach kamienic, nad portalami bram jako godła oraz na licznych grobowcach.
Warsztat zajęć mozaicysty, to pracownia rzeźbiarska i malarska: sztalugi, pulpity, kartony, farby, młotki, dłuta, kowadełka, szlifierki, półki z materiałem mozaikowym oraz szereg drobiazgów, pomocniczych narzędzi służących do mozolnej, wymagającej spokoju i cierpliwości, pracy. Mając kolorowy projekt kartonu mozaikowego, w skali lub oryginalny, robi się z niego negatyw. kopiując przez przeźroczysta kalkę na karton. Kopię wykonana z oryginału tnie się na odpowiednie części, numerując je i, na odwrotnej stronie tychże przykleja się obok siebie kawałki szkła, klejem stolarskim zmieszanym z mąką. Bywa, iż obraz robi kilka lub kilkanaście osób, jeden tło, drugi ornamenty, fryzy, trzeci szaty itd. Najłatwiejsze jest układanie tła, trudniejsze cieniowanie, a wymaga się wprost specjalnych zdolności od mozaicysty, jeśli chodzi - przypuśćmy - o oddanie twarzy. Dopowiedzieć musimy, że figurzystów jest bardzo mało i trzeba naprawdę talentu, by w mozaice wydobyć wyraz twarzy; np.: oko w takim obrazie składa się z .50-ciu a nawet i większej ilości kawałków masy, zaś uczynić to potrafi tylko mistrz, znający arkana tej sztuki - tak, że mozaika jego będzie dosłownie wiernym odtworzeniem projektu. Pocięte, gotowe pola zestawia się w pracowni na płaszczyźnie z desek, sprawdzając poprawność roboty, czyniąc ewentualne zmiany, usuwając błędy. Gdy kompozycja jest skończona, poszczególne części osadza się na cemencie w miejscu przeznaczonym, zestawiając w całość, równając ją drewnianym klockiem. Przy układaniu mozaiki na ścianie zwraca się uwagę by cement nie był zanadto miękki, ponieważ w czasie ubijania spływałby i powierzchnia obrazu stałaby się nierówną, pofałdowaną. Następnie odwilża się papier zmywając gotowy obraz i, ukazuje się nam prawa strona mozaiki, która dotychczas była przysłonięta kalka. Po zmyciu oraz wyschnięciu mozaiki, zaprawia się ją odpowiednimi kolorami, starając się aby farba weszła w tzw. fugi, gdyż to jest celem zaprawy, poczym znowu czyści się powierzchnię (farba zmieszaną z oliwą i naftą nadaje się na cement). Mozaikę, która się chce przewieźć osadza się od razu na miejscu w pracowni w cemencie i ujmuje w ramę żelazną. Celem wydobycia z obrazu połysku, czystego koloru, gotowe mozaiki szlifuje się i to nawet przez kalka lat, co pociąga za sobą, oczywiście, bardzo wielkie koszta, które często przewyższają samo jej wykonanie. Zawiła i owiana jest mgłą tajemnicy technika szlifowania kamieniami, zwłaszcza, jeżeli chodzi o florenckie mozaiki. Do obróbki materiału służy przede wszystkim ostry młotek, który nie rozbija, a tylko tnie odpowiednio do potrzeby masę, następnie kowadełko; powyższe narzędzia są zrobione z najlepszej stali, do tego dochodzi jeszcze szlifierka. Materiał, który daje się obrabiać w zależności od potrzeby, przypomina kształtem kubiki o krawędzi w przybliżeniu jednego centymetra oraz długie laseczki, zwane sztyft-mozaiką.
Fabrykacja masy mozaikowej jest trzymana w wielkiej tajemnicy. Z pomocą odpowiedniej techniki Włosi doszli do mistrzostwa w przygotowywaniu materiału, w czym na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim Wenecja. Masa szklana jest metalicznie kolorowana, która nigdy barwy nie traci, musi ona posiadać pełność swego koloru, Bywa, iż masa, która, przypuśćmy, posiada żądaną barwę, jest jednak martwa, gdyż prześwieca z czasem zmieniając się i nie nadaje się ona tym samym do mozaiki. Najdroższymi kolorami są: złoto na szkle, kolory cieliste oraz krwiste, zabarwiane zlotem. W dawnych czasach tony cieliste otrzymywano z kamieni naturalnych. Mozaiki marmurowe nie są trwale, kruszeją i tracą kolor, nie posiadają połysku i są martwe, robi się ich bardzo mało. W pracowni mozaicysty znajduje się 1 000 i, więcej kolorów, które jednak nie wystarczają. (W zakładzie mozaikowo-witrażowym Żeleńskich w Krakowie jest około 5 500 kolorów i odcieni). Dla ułatwienia pracy w ich wyszukaniu istnieje tablica z próbkami barw, które są numerowane, pod danymi numerami szuka się materiału z odpowiednim tonem. Dzisiaj technika kolorowania stoi tak wysoko, że mozaicysta w razie potrzeby rozporządza około 25-ciu tysiącami odcieni i, przy obecnej sztuce mozaikowej nie ma projektu, który by się nie dało odtworzyć.
Sztuka bizantyńska w dawnych wiekach odbijała echem w Persji, stambułscy (konstantynopolitańscy) mozaicyści wczuli się w swą twórczość, traktując jednak mozaikę dość grubo. Niedoścignionymi w fabrykacji szkła byli Aleksandryjczycy - zaś obecnie są Wenecjanie. Dodać musimy, teraźniejsza praca przewyższa minioną, a sam materiał nie ustępuje dawnemu i w niektórych wypadkach jest nawet lepszy. Mimo tego, iż fabryki posiadają stałe przepisy do wyrabiania masy, fabrykacja jej co do jakości w dużej mierze zależy od indywidualnego traktowania przez pracownika, co jest związane z kilku lub też kilkunastoletnim doświadczeniem. Włosi strzegą swej tajemnicy. Wilhelm Il, cesarz niemiecki, sprowadził ich do Berlina, celem fabrykacji masy mozaikowej, co się jednak nie udało i zdaje się, iż owa technika pozostanie na zawsze pod włoskim niebem.
Rozróżniamy mozaikę wenecką, układaną z drobnych kawałków barwnego szkła; watykańską, z pionowo ustawianych szklanych sztyfcików; florencką (pietra dura), z kawałków marmurów i barwnych kamyków.
Choć poprzez klepsydrę przejdą ziarna dni i miną wieki - nie sczezną martwotą kolorów mozaiki - pozostaną wiecznie roztęczone - idąc w nieśmiertelność wielkiej dekoracyjnej, świątynnej sztuki par exellence..